|
"Ćwiczę się z ciemności, bo się boję. Ćwiczę się w byciu w ciemności, ale też w wychodzeniu z niej". Naja Marie Aidt zajęła się tematem traumy. Opisywana przez nią 57-letnia bohaterka ma objawy PTSD (zespół stresu pourazowego) wpływające na ciało, emocje i relacje. Bohaterka zmaga się z lękami, atakami paniki, trudnościami w odnalezieniu się w rzeczywistości, towarzyszą jej flashbacki, koszmary, poczucia winy. W sytuacji stresogennej, takiej, która wyzwala traumatyczne odczucia, kobieta potrzebuje się ukryć, położyć płasko na podłodze pod stołem, odzyskać bezpieczeństwo i choć drobne poczucie kontroli. Jest zamrożona. Na kartach książki pracuje nad tym, by odkryć to, co kryje się w ciemności, by odzyskać siebie, spokojny sen i zmniejszyć poczucie wyobcowania.
0 Comments
"Ucieczka niedźwiedzicy" Joanny Bator to zbiór szesnastu opowiadań o tych, którzy są zagubieni, samotni, przerażeni, budują nową tożsamość, rozstają się, szukają spokoju, bezpieczeństwa, odmiany losu, sensu życia. Każda z opowieści to odrębna całość, która jednocześnie łączy się cienką nicią z pozostałymi historiami. Dzięki temu zagłębianie się w “Ucieczkę niedźwiedzicy” to także zabawa (raczej mroczna) w poszukiwanie połączeń i znaczeń. Melancholijne teksty, pełne tajemnic (także tych nadprzyrodzonych), i wieloznaczności, wywołać mogą bogactwo skojarzeń i odczuć, dzięki którym możemy sięgać do tego, co w nas jeszcze nienazwane i niewyłonione.
Powieść “Król” Szczepana Twardocha to historia, która może wywołać silne wrażenie na czytelniku. To brutalna opowieść o przedwojennej Warszawie, ale także o podróży w głąb człowieka, który próbuje zbudować siebie na nowo — wymazując to, co niewygodne, bolesne, winne.“Wyraził szalone życzenie, aby sam zachował młodość, a obraz natomiast się zestarzał, aby piękność jego nie zwiędła, a twarz na płótnie nosiła ślady jego namiętności i grzechów, aby na portrecie zarysowały się linie wyryte myślą i cierpieniem, on sam zaś zachował delikatny puszek i piękność dopiero co uświadomionej młodości”. To marzenie o wiecznej młodości i nieskazitelności jest metaforą psychologicznego pragnienia, by nie konfrontować się z własnym wnętrzem i utrzymać iluzję wspaniałości.
Istnieją czynniki, które wspierają proces terapeutyczny i ułatwiają pojawienie się pozytywnych efektów. Są one ważnym elementem psychoterapii, a jednocześnie, w przypadku ich braku, stają się jej celem.
Gdy doznajemy masywnego załamania psychicznego, odczuwamy ogromny lęk. Motywujemy się wówczas, żeby szukać dla siebie pomocy. Wydaje się logiczne, że rozpoczynając w takim momencie leczenie psychoterapią, naprawdę pragniemy zmian w naszym życiu. W pewnym sensie tak właśnie jest, jednakże wraz z pogłębianiem relacji terapeutycznej ujawniać się może fakt, iż chodzi nam jedynie o powierzchowne porządki. Często okazuje się, że tak naprawdę pragniemy przywrócenia “poprzedniego stanu równowagi”, wrócenia do czegoś nam znanego, a prawdziwa zmiana i rezygnacja ze swoich sztywnych, patologicznych obron wydaje się nam zagrażająca, a my nieświadomie staramy się jej uniknąć.
Większość z nas chce obcować z naturą, wdychać piękny zapach sosnowych lasów, morskiej bryzy, kwiatów bzu. Patrzeć na szczyty gór, taflę jeziornej wody odbijającej niczym lustro przelatujące nad nią ptaki, ale też rosnące nieopodal sitowie i drzewa, chcemy podziwiać zachody słońca i wyraźnie zaznaczoną na niebie drogę mleczną. Cieszymy się, gdy zauważymy sarnę, zająca, żurawia czy bociana. Oddychamy z ulgą, odpoczywając od dźwięków miasta.
Dlaczego tak często zdarza się, że problemy psychiczne niektórych osób dostrzegamy dopiero, gdy dochodzi do drastycznych sytuacji, krytycznych momentów?
Najbardziej widoczni są ci, którzy bywają krzykliwi, agresywni, złośliwi, niegrzeczni. Wówczas środowisko (szkolne, rodzinne) stara się szybko zareagować, szuka rozwiązań, rozmawia, dyscyplinuje, wysyła dziecko na badania w celu diagnozy i terapii. Co więcej opiekunowie także są bardziej zmotywowani do zapewnienia odpowiednich środków bezpieczeństwa, bo codzienne obcowanie ze "zbuntowanym" dzieckiem, nastolatkiem nie jest łatwe, a konsekwencje takiego zachowania bywają stresujące. Problem jest wtedy bardziej widoczny, choć nie zawsze widać jego prawdziwe źródło i można pomylić objawy z przyczynami. Jedno jednak jest pewne, coś widać i słychać. Niektórzy pacjenci, zwłaszcza na początku procesu, mają trudność w płaceniu za kontakt z terapeutą, który wydaje się im polegać na zwykłej rozmowie. W końcu jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że codziennie o czymś z kimś rozmawiamy i za to nie płacimy. Tymczasem dialog dwójki znajomych, przyjaciół czy rodziny różni się od kontaktu terapeutycznego. Tutaj pacjent jest w centrum zainteresowania, terapeuta słucha, także tego co jest niewypowiadane, obserwuje, syntezuje, komentuje, interpretuje, pomieszcza, poświęca całą swoją uwagę i zaangażowanie, łączy to co słyszy z wiedzą, analizuje i decyduje, żeby nie mówić od razu tego, co należy powiedzieć w innym czasie (i odwrotnie). Terapeuta obserwuje także siebie i swoje reakcje, które podpowiadają mu, co nieświadomego, niewidzialnego dzieje się w relacji z pacjentem. Specjalista regularnie uczęszcza w superwizji, opłaca je i zastanawia się wraz z superwizorem, czy proces terapeutyczny przebiega tak jak należy.
Jeśli nie korzystasz z bezpłatnej pomocy psychologicznej organizowanej w Twoim miejscu zamieszkania lub w jego okolicy, być może trafisz do prywatnego gabinetu psychoterapeutycznego lub do organizacji, która pobiera opłatę za sesje terapeutyczne. Pobieranie płatności, ale też opłacanie terapii wiąże się z wieloma emocjami i dylematami. Dotyczą one często wysokości kwoty opłaty, sposobu i zasad płatności, uczuć związanych z płaceniem za rozmowę terapeutyczną i przyjmowaniem pieniędzy za tego rodzaju pracę. Oprócz tego znacząca wydaje się rzeczywistość, w której znajduje się pacjent i terapeuta, osobowość obu interlokutorów oraz nieświadome obrony psychiczne silnie oddziałujące na proces leczenia.
|
W. Szymborska
|
RSS Feed