Published on
Obraz
       Gdy doznajemy masywnego załamania psychicznego, odczuwamy ogromny lęk. Motywujemy się wówczas, żeby szukać dla siebie pomocy. Wydaje się logiczne, że rozpoczynając w takim momencie leczenie psychoterapią, naprawdę pragniemy zmian w naszym życiu. W pewnym sensie tak właśnie jest, jednakże wraz z pogłębianiem relacji terapeutycznej ujawniać się może fakt, iż chodzi nam jedynie o powierzchowne porządki. Często okazuje się, że tak naprawdę pragniemy przywrócenia “poprzedniego stanu równowagi”, wrócenia do czegoś nam znanego, a prawdziwa zmiana i rezygnacja ze swoich sztywnych, patologicznych obron wydaje się nam zagrażająca, a my nieświadomie staramy się jej uniknąć. 
John Stein mówi o psychicznym azylu, czyli o zespole “lęków, obron i relacji” wynikającym z “działania patologicznej organizacji osobowości”. Pacjenci nawykowo ukrywają się w tym azylu, idealizują go, odczuwają jako “obszar względnego spokoju i ochrony”. A kontakt z psychoterapeutą traktują jako zagrożenie, nie nawiązują z nim kontaktu, wycofują się, blokują i są niedostępni. Dzieje się to na różne sposoby np. poprzez postawę wyższościową, chłód, ironiczne odrzucanie, pozorny kontakt. To ochrona, wznoszona zbyt często, nie pozwala pacjentowi dążyć do postępów, izoluje go i zatrzymuje rozwój.  Jednocześnie trudno z niej zrezygnować, gdyż chroni przed lękiem, wydaje się mniejszym złem, a czasem czymś lepszym, czymś dającym spokój i ukojenie. Dzięki niemu nie trzeba konfrontować się z rzeczywistością. To pozorna korzyść, która zasłania ogromne cierpienie i nieszczęście, niszczy od środka. Im głębsze zaburzenie tym większa dominacja azylu, ponieważ pacjent przeraża się, pogrąża w poczuciu winy, w wyrzutach sumienia, nie uznaje swoich strat i nie próbuje dokonywać reparacji. 

Gdy następuje rozwój w psychoterapii, ale też w życiu pacjenta, może się zdarzyć, iż uparcie będzie on zaprzeczał poprawie, nie będzie chciał jej uznać i uparcie będzie wracał do azylu, żeby nie być w kontakcie z rzeczywistością.  Ważne jest to, żeby poprzez dialog z psychoterapeutą pacjent uświadomił sobie schematy własnego postępowania i ich funkcje. Dzięki nazwaniu problemu, otworzy się przestrzeń do prawdziwej, leczącej zmiany. 

Obraz

"Psychiczny azyl" John Steiner

azyl psychiczny

opór w terapii

0 Comments

W. Szymborska
​"Nic dwa razy"

Click here to edit.

Nic dwa razy się nie zda­rza 
i nie zda­rzy. Z tej przy­czy­ny 
zro­dzi­li­śmy się bez wpra­wy 
i po­mrze­my bez ru­ty­ny. 

Choć­by­śmy ucznia­mi byli 
naj­tęp­szy­mi w szko­le świa­ta, 
nie bę­dzie­my re­pe­to­wać 
żad­nej zimy ani lata. 

Żaden dzień się nie po­wtó­rzy, 
nie ma dwóch po­dob­nych nocy, 
dwóch tych sa­mych po­ca­łun­ków, 
dwóch jed­na­kich spoj­rzeń w oczy. 

Wczo­raj, kie­dy two­je imię 
ktoś wy­mó­wił przy mnie gło­śno, 
tak mi było, jak­by róża 
przez otwar­te wpa­dła okno. 

Dziś, kie­dy je­ste­śmy ra­zem, 
od­wró­ci­łam twarz ku ścia­nie. 
Róża? Jak wy­glą­da róża? 
Czy to kwiat? A może ka­mień? 

Cze­mu ty się, zła go­dzi­no, 
z nie­po­trzeb­nym mie­szasz lę­kiem? 
Je­steś - a więc mu­sisz mi­nąć. 
Mi­niesz - a więc to jest pięk­ne. 

Uśmiech­nię­ci, współ­o­bję­ci 
spró­bu­je­my szu­kać zgo­dy, 
choć róż­ni­my się od sie­bie 
jak dwie kro­ple czy­stej wody. 

Kategorie